sobota, 27 czerwca 2026

Nowe ścieżki.

Wiosna minęła... błyskawicznie. I pięknie. Żałuję, że nie da się jej przeżyć raz jeszcze.

Po trudnej zimie i przedwiośniu nadszedł czas światła. Nie tylko tego w przyrodzie, ale przede wszystkim w głowie.

 Niby mówi się, że braki są potrzebne, ale ja naprawdę tęsknię za miejscem, w którym nie będzie już zimy i beznadziei, i będzie można się cieszyć na zawsze,

Za nami pierwsza komunia S. i jej przejście do klasy czwartej, ważny etap.

M. zakończył przedszkole, było wzruszająco... Z przedszkolaków została nam tylko A. Dziwnie będzie, gdy i ona opuści przedszkolne mury za te dwa lata.

Starszaki ogarnęli końcówkę roku i jestem z nich naprawdę dumna, bez względu na to, czy mieli pasek na świadectwie czy nie. 

Byłam wczoraj na mszy u Karmelitów na Piasku. Jak w domu. U Tereski, ale też z pamięcią o Natalii Tułasiewicz i prośbą o jej wsparcie. Ona też marzyła o pisaniu i kochała góry i morze, wolność, przyrodę. 

Dziś pierwszy dzień wakacji. Upał straszny, jakieś 37 stopni. Siedzimy w domu i czekamy na chłodniejszy wieczór. Jak zawsze w tym momencie mam lekki zawias. Potrzeba kilku dni, by przestawić się na wakacyjne tory. Tak bardzo odliczaliśmy do końcówki, a teraz gdy nadeszła, po prostu tęskni się za ludźmi, z którymi mogliśmy bywać na co dzień, mijając się w placówkach. Są naprawdę świetni, mamy masę szczęścia.

Ja próbuję ułożyć sobie w głowie to, co się dzieje wokół mnie. To, że jestem mamą coraz starszych dzieci, że pewien etap (także intensywnej działalności na tym blogu) nigdy nie wróci. To, że w tym roku mamy 17-tą rocznicę ślubu, a już za rok: pełnoletnią osiemnastkę ;) Nie jest łatwo przeskoczyć do tego, za czym się tęskniło podczas licznych nieprzespanych nocy z niemowlęciem.

To trochę jak z tymi wakacjami, trzeba czasu.

I tak sobie myślę, że dobrze, że mam te książki, pisanie. Swoją pasję, która nie pochłania mnie całkowicie i mogę być w domu dla dzieci, a jednocześnie spełniać się też zawodowo. Nie spodziewałam się, że tak to się ułoży. I jestem wdzięczna.

 W ostatnim czasie miałam aż trzy premiery w trzech różnych wydawnictwach.

Przede wszystkim udało się wydać siódmą część cyklu o rodzinie z niebieskiego domu! Dzięki Wydawnictwu Pomoc z Częstochowy mogły wreszcie ujrzeć "Skarby szmaragdowego jeziora". Polecam wszystkim małym i dużym!

A sam "Niebieski dom", od którego wszystko się zaczęło, doczekał się wyróżnienia! Fragment powieści znajdzie się w podręczniku do nauki języka polskiego klas czwartych.

Wydawnictwo FILIA wydało wakacyjną obyczajówkę z wątkiem detektywistycznym "Mazurskie anioły". Od premiery minęło kilka dni, a ja już dostałam wiele pozytywnych opinii o książce. To idealna pozycja na wakacyjny czas ;)

No i co bardzo ważne (najważniejsze obok cyklu dla dzieci?), cały czas trwają prace nad cyklem "Pogranicze'. Po rewelacyjnej "Bosorce" premierę miała "Powiertucha". Ja na dniach będę poprawiać trzecią część pt. "Watra", a czwarta "Moroz" już jest w skrzynce mojej redaktorki. Dzieje się! W dodatku udało mi się nawiązać kontakt ze środowiskiem łemkowskim i mogę liczyć na pomoc, a pod koniec lipca wybieram się na Łemkowską Watrę w Michałowie na Dolnym Śląsku. 

W temacie podróży: w najbliższy piątek będę w Kościerzynie na Targach Książki. Byłam już w tym roku w Warszawie i Opolu, przyszedł czas na Kaszuby :)

Kiedyś, gdy dzieci były małe, marzyło mi się, że kiedyś znów wrócę do podróżowania, poczuję się sobą. Uwielbiam być w ruchu, z dala od domu. Nadszedł czas spełnić te marzenia. Jak dawniej, gdy w liceum i na studiach ładowałam akumulatory na wyjazdach. Zawsze wtedy czułam się najbardziej sobą.

Choć czas uczenia się macierzyństwa, mimo trudności, był  bezcenny i myślę o nim z nostalgią. Piękna podróż, tyle że bez pokonywania kilometrów, a jeśli już, to z wózkiem. I nauka oddawania siebie.

Trzeba nauczyć się chodzić tą nową ścieżką i nie pogubić. Byle z Nim.

sobota, 21 lutego 2026

W oczekiwaniu na wiosnę...

Ucichło na blogu, bo... mam tyle zajęć, że nie ogarniam. Przede wszystkim w domu z dziećmi (ferie już za nami), ale na polu zawodowym też się dzieje. W tym roku odpalam sporo premier. Będzie powrót do serii dziecięcej o rodzinie z niebieskiego domu, będzie coś w stylu "Historii galicyjskich" w Wydawnictwie FILIA. Ale przede wszystkim zaczynam siedmiotomowy cykl o moim ukochanym Beskidzie Niskim!!!

Już 11 marca w Wydawnictwie Dobre Strony będzie premiera pierwszego tomu, czyli "Bosorki".  Książkę można już kupić w przedsprzedaży TUTAJ. Warto zajrzeć i popatrzeć na zdobienia, można też poczytać pierwszy rozdział.

Słuchajcie, co to jest za powieść! Legendy, tajemnice, galeria takich bohaterów, że kurczę sama nie wiem, kogo lubię najbardziej, atmosfera wsi na końcu świata, dużo ludowych wierzeń, cerkiew, w której czeka rzeźba anioła w kapeluszu i ikona z pękniętym sercem. Wiejska czarownica, która zdaniem mieszkańców rzuciła klątwę na dom. I Marta, kobieta z miasta, która próbuje posklejać swoje życie na nowo i nieoczekiwanie staje w obliczu zagadki, która zdaje się ją przerastać.
 
A to tylko pierwszy tom długiej serii, w której dzieje się duuużo , historie układają się jak koraliki w pewnym naszyjniku, a w tle brzmi piękna łemkowska muzyka. Bo przy okazji dowiecie się o mojej ukochanej Łemkowynie całkiem sporo. I trochę też o to chodziło. Starałam się to ubrać w jak najbardziej atrakcyjną formę, bo chciałabym, żeby jak najwięcej osób dowiedziało się, co tam się wydarzyło.
Mam wrażenie, że to moja najlepsza powieść (serio! jakby całe pisanie doprowadziło mnie do tego niesamowitego momentu). Oceńcie sami i dajcie znać! I koniecznie polećcie i poślijcie informację o niej dalej. Z góry dziękuję!
 
Aha, jeszcze jedno. Może niektórych zdziwi postać czarownicy czy ludowych wierzeń u mnie ;) Spokojnie, wszystko jest pod kontrolą i po mojemu. Mimo mroczniejszych elementów to piękna powieść o poszukiwaniu i odnajdywaniu drogi do Boga. 
 
I jeszcze słowo od Wydawnictwo Dobre Strony, które postarało się, by całość wyglądała naprawdę powalająco (wiecie, że barwione brzegi serii będą układały się w jeden obraz?):
 
Właśnie ruszyła ✨️ PRZEDSPRZEDAŻ ✨️ „Bosorki” Natalia Przeździk - pisarka, pierwszego tomu cyklu „Pogranicze” — historii, która pachnie tymiankiem, szumi bukowymi lasami i niesie w sobie więcej tajemnic, niż można by przypuszczać 📖.
W naszej księgarni możecie nabyć wydanie z 𝐛𝐚𝐫𝐰𝐢𝐨𝐧𝐲𝐦𝐢 𝐛𝐫𝐳𝐞𝐠𝐚𝐦𝐢 i powiemy Wam, że będą wyjątkowe!
ℙℝ𝔼𝕄𝕀𝔼ℝ𝔸 11 marca
Wysyłka egzemplarzy z przedsprzedaży: po 4 marca
Jeśli lubisz powieści, w których swojskość miesza się z dawnymi wierzeniami, a codzienność z mroczną legendą, to ta książka jest dla Ciebie.
 
Opis książki:
 
Tymianowa to wieś położona w Beskidzie Niskim, kusząca turystów wizją odpoczynku wśród łąk pachnących tymiankiem i bukowych lasów, których szum przywodzi na myśl dawne opowieści. To tutaj w cerkwi stoi tajemniczy anioł w kapeluszu, przygarniający zbłąkanych wędrowców, a Madonna z cudem ocalałej ikony patrzy tak, jakby rozumiała każdego, komu pękło serce. Nic więc dziwnego, że to miejsce wraz z gościnnymi progami Wolnej Chaty Bukowiny staje się nie tylko przystankiem na wakacyjnej trasie, ale również schronieniem dla tych, którzy chcą rozpocząć kolejny rozdział w swoim życiu.
 
To tutaj również splatają się losy Tekli – zmarłej od dziesięcioleci Łemkini uważanej za wiedźmę – oraz Marty, właścicielki pensjonatu, która wciąż dźwiga ciężar własnego bólu. Co się stanie, gdy deweloperzy połakomią się na starą chyżę należącą kiedyś do wioskowej czarownicy? Czy gwałtowne burze, roje os i dziwne zachowanie niektórych mieszkańców to tylko przypadek czy... klątwa bosorki? Rozwiązanie zagadki może być trudniejsze, niż się z początku zdaje...
 
Pierwszy tom cyklu _Pogranicze_ przenosi czytelnika w scenerię swojską, a jednocześnie pełną dawnych łemkowskich wierzeń, bolesnych historii i mrocznych sekretów. To opowieść o ludziach próbujących poskładać swoje życie na nowo – z dobrych chwil nawlekanych cierpliwie, niczym paciorki na łemkowskiej krywulce."
 
Do zaczytania!




 

poniedziałek, 29 grudnia 2025

Rok nadziei.

Potrzebuję nadziei na cito – tak pisałam rok temu, kiedy zaczynaliśmy Jubileusz.

I przyszła.

Nie od razu dała się poznać, ale pojawiała się coraz częściej.

Przegoniła depresję.

Dodała otuchy.

Przeprowadziła naszą rodzinę przez kolejny rok.

Pokazała znowu, że w kruchości doskonali się moc.

I że będzie nas prowadzić jak gwiazda przez całe życie, o ile nie zamkniemy na nią oczu.

Kochani, na ten moment kolejnego obrotu i wchodzenia w nowe życzę Wam tego, by drzwi nadziei były zawsze otwarte i nie patrzyły na to, czy jest jakaś specjalna okazja, czy zwykła codzienność.

Niech ta nadzieja zostanie z nami już na zawsze.

A na dobry początek wrzucam informację o premierze powieści, którą pisałam ostatniej wiosny. Powieści, w której nadzieja gra główną rolę, choć nie od razu wchodzi na scenę. Podobnie jak Bóg, który jest w tej powieści bardzo ważny, ale jego imię pojawia się tylko kilka razy – i to raczej z ironią. Taka dziwna, piękna książka.

"Zanim przekwitną wiśnie".

Premiera 14-go stycznia.  

czwartek, 27 listopada 2025

Jak jeden dzień?

Wczoraj 40 lat minęło od dnia, w którym nawrzeszczałam na ludzi po raz pierwszy w życiu po wielu miesiącach życia ukrytego ;)

Życie ukryte jest piękne, ale wydawanie z siebie głosu też bardzo lubię i o dziwo  w ostatnim czasie robię to coraz częściej i - mam nadzieję - owocniej.

Czy minęło jak jeden dzień?

No nie. Szczerze mówiąc mam wrażenie długiej drogi... Ale i chęć na jeszcze wiele pięknych szlaków, zanim dojdę do niebieskiego schroniska. Jest co  robić ;) Zwłaszcza dla dzieci.

To, co mnie przepełnia, to wdzięczność. Bo nie sądziłam, że dożyję tego czasu i tak wiele razy przecież mi się wydawało, że koniec, że organizm nie da rady. Dał. I może dlatego doceniam każdy dzień i to, co mam, jeszcze mocniej. 

Najpiękniejszym prezentem wczoraj okazała się informacja o  powrocie kardynała Rysia do Krakowa. Totalna radość!!!

A dziś w brewiarzu uderzyło mnie takie czytanie... Jakby odpowiedź na wiele moich pytań:

Jak długo pozostajemy owcami, zwyciężamy; otoczeni niezliczoną gromadą wilków, jesteśmy mocniejsi. Gdy jednak stajemy się wilkami, ulegamy, ponieważ jesteśmy pozbawieni pomocy Dobrego Pasterza. Wszak nie jest On pasterzem wilków, ale owiec; dlatego opuszcza cię i odchodzi, gdy nie oczekujesz, aby okazał swoją potęgę.

Chrystus jakby chciał powiedzieć: Nie trwóżcie się, że gdy wysyłam was między wilki, nakazuję zachowywać się jak owce i jak gołębice. Mógłbym rozporządzić inaczej i posłać was nie narażając na żadne niebezpieczeństwo; mógłbym nie czynić was owcami słabszymi od wilków, ale straszniejszymi od lwów. Ale tak właśnie trzeba. W ten sposób uwidoczni się wasze męstwo i rozsławi moja potęga. 

To właśnie powiedział świętemu Pawłowi: „Wystarczy ci mojej łaski, albowiem moc moja objawia się w słabości”. To Ja postanowiłem – zda się mówić Chrystus – abyście takimi byli. Gdy przeto mówi: „Posyłam was jak owce”, to jakby dodaje: Nie lękajcie się, wiem doskonale, że właśnie wtedy nie zwycięży was żaden nieprzyjaciel.

Aby zaś nie popadli w bezczynność i nie wydawało się im, że wszystko otrzymają zupełnie za darmo, że otrzymają nagrodę bez wysiłku, dodaje: „Bądźcie więc roztropni jak węże, a prości jak gołębie”. (...)

Zobaczmy, jaki rodzaj roztropności jest tu wymagany. Roztropność węża – mówi Pan. Podobnie jak wąż porzuca wszystko, nawet część swego ciała, byle tylko ocalić głowę, tak i ty – powiada – z wyjątkiem wiary porzuć wszystko: bogactwo, ciało, a nawet życie. Wiara jest bowiem głową i korzeniem. Gdy wiarę ocalisz, to choćbyś wszystko inne postradał, odzyskasz w daleko większym stopniu. Dlatego Pan nie poleca samej tylko prostoty ani samej tylko roztropności, ale jedno i drugie zarazem, aby w ten sposób stały się naprawdę cnotą. Potrzebna jest roztropność węża, abyś unikał śmiertelnych ran, potrzebna też prostota gołębia, abyś nie szukał zemsty na tych, co cię skrzywdzili, ani żądał kary na tych, co knują zasadzki. Na nic się zda roztropność, jeśli zabraknie prostoty.

I niech nikt nie sądzi, że tych poleceń nie da się spełnić. Pan wie lepiej niż ktokolwiek inny, jak się rzeczy mają. Wie, że przemocy nie pokonuje się przemocą, ale łagodnością.

Taki drogowskaz. Może na kolejne 40 lat?

Na koniec wrzucam informację, bo może ktoś będzie mógł przyjechać i się z nami zobaczyć :)

12.12 o 18.30 mamy z Darią spotkanie autorskie w bibliotece w warszawskim Wilanowie. Ulica Kolegiacka 3. Zapraszamy :)

środa, 22 października 2025

Dobry dzień :)

Dużo się dzieje, ale... No muszę się pochwalić :) Dziś premiera naszego duetu!

A na stronie Wydawnictwa Dobre Strony takie słowa:

Na literackim rynku pojawiła się właśnie wyjątkowa propozycja czytelnicza - „Świąteczna zamiana”, napisana przez duet, który doskonale rozumie, jak połączyć emocje, ciepło i humor w jedną, pełną magii historię.

Daria i Natalia to autorki, które odniosły już niemały sukces. Daria zachwyca czytelników lekkim stylem i umiejętnością tworzenia bohaterów z krwi i kości, a Natalia słynie z subtelnego poczucia humoru i wrażliwości, którą potrafi przelać na papier z niezwykłą swobodą.
Jednak to, co obie robią świetnie solo, w duecie daje efekt wyjątkowej harmonii. „Świąteczna zamiana” to dowód, że wspólne pisanie może być prawdziwą przyjemnością, a niecodzienne połączenie dwóch talentów potrafi stworzyć historię, która zostanie w pamięci na długo...

Dziś świętujemy też urodziny Darii :D Sto lat!!!

A już w sobotę widzimy się na targach książki w Krakowie. Gdyby ktoś był chętny, będziemy czekać o 17 :) Hala Wisła, stoisko C50.

Do zaczytania :)

PS A czytaliście adhortację papieża Leona? Rewelacja...