Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl
Suwaczek z babyboom.pl Suwaczek z babyboom.pl

środa, 29 sierpnia 2012

Nasza bajka.


Sierpień powoli chyli się ku końcowi, jak długi słoneczny dzień. Trochę martwi mnie szelest liści w trawach i wieczorne chłody. Jeszcze nie całkiem nabrałam sił, a tu już kolejna zima się zbliża. No ale cóż, przeżyjemy ją razem we czwórkę, jak Bóg da, w naszym nowym domu. Niedługo minie rok od przeprowadzki, a wydaje mi się, jakbyśmy się tu dopiero zjawili.

Dziś jest trochę pochmurnie i chłodno, więc mam nastrój melancholijny jak Frodo przed podróżą. Przypominają mi się wszystkie minione wakacje. Ciekawe, czy zobaczę jeszcze góry w tym roku.

W zeszły weekend poczułam się wyjątkowo wakacyjnie, bo byliśmy dwa dni wreszcie gdzieś indziej niż w domu/u rodziców/teściów.Zwłaszcza że po trzecim wariancie ostatnim razem jakoś nie mogłam dojść do siebie. No ale pojechaliśmy do Sosnowca na dwa dni i naładowałam baterie. Zwłaszcza że trwał festiwal muzyki celtyckiej „Zamek” w Będzinie i oba wieczory minęły mi wręcz idealnie, w dobrze znanych rytmach. Nawet udało mi się kupić płytkę Beltaine, ku zgryzocie mojego skąpego Wilkołaka ;P Tak więc super było, głównie dzięki Pawłowi i jego mamie, którzy zapewnili nam m.in. nocleg i mega wyżerkę :) Sasasa.

Dni mam wypełnione dziećmi po brzegi. Na szczęście Gabryś idzie spać dość wcześnie, koło 18, i przesypia do rana. Pod wieczór zostaję tylko z Rafałkiem, który pomijając jedną dłuższą przerwę budzi się kilka razy w nocy. Marzy mi się już odstawienie go, ale wytrzymam do jego pierwszych urodzin. Niech ma, co dobre ;)

Poza tym rosną mi przystojniaki jak na drożdżach i sprawiają nieodmiennie, że jestem jednocześnie totalnie zmęczona i cholernie szczęśliwa. Czasem mam ochotę ich zamordować, bo włączają fonię zbyt głośno i domagają się uwagi non stop, a ja mam ograniczony poziom energii i cierpliwości. No i czuję się codziennie jak żongler, który uwija się między zabawą z chłopakami, sprzątaniem i ugotowaniem obiadu, a przy okazji chce też złapać chwilę dla siebie (choćby po to, żeby wreszcie usłyszeć własne myśli). Nawet teraz, kiedy to piszę, z prawej strony Gabryś usiłuje mi wziąć laptopa i mówi, że to jego komputerek i chce słuchać muzyki, a z lewej kopie mnie stópkami rozwalony na łóżku Rafałek, któremu znudziło się leżenie – i też mnie ochrzania po swojemu.

Niemniej, jak w „Dezyderacie”, mimo tego wszystkiego, a może właśnie dzięki temu – jest to piękny świat ;)

Namarie!

sobota, 18 sierpnia 2012

Lato, lato wszędzie...

Tak tak, wiem że mnie długo nie było... No ale jest lato i szkoda czasu na neta ;) Tak więc szalejemy z chłopakami na całego.

Mój Sasulec ma już 7,5 kilo i już nie jest taki mały, tylko patrzeć aż zacznie siedzieć. No i zęby mu idą, bo ślini się z siłą wodospadu. A Gabryś przechodzi etap "Nie chcę" i "To jest moje". Także wszystko idzie swoim naturalnym trybem :)

Niedługo znowu będziemy mieć internet w domu, bo mam już więcej czasu dla siebie, ergo na jesieni obiecuję w końcu odwiedzić stare znajome blogi i wrócić do zapisywania Myśli ze szlaku... Cierpliwości :)

Jest mi ciepło i dobrze, wreszcie żyję swoim hobbicko-indiańskim sposobem, chodząc boso wśród zieloności i jedząc ulubione rzeczy (nigdy nie mogłam zrozumieć terminu "dieta matki karmiącej" :P). A obok mnie jest dwóch małych chłopaczków i jeden nieco większy ;) I jest fajnie, mimo że nigdzie dalej nie pojechaliśmy, bo Krzyśkowi przez wiosenne szpitalne wariacje skasował się urlop. Za to przyjechali z Rzymu Alnilam i Alberto i całą paczką dobrze się bawiliśmy. Brakowało tylko Ren i jej Rene, ale dalej siedzą w jakiejś boliwijskiej puszczy, czy gdzie tam są... I tak to jest w świecie czarownic.

Obiecuję więcej napisać następnym razem, już z naszego domu. Tymczasem jestem u teściów i zaraz idę nacieszyć się słońcem w sadzie (mam chwilę spokoju, bo Gabryś pojechał z nimi na zakupy, a Rafałek chwilowo śpi... nie ukrywam, że czasami jestem cholernie zmęczona bieganiem między dzieciakami all day). Pozdrawiam wszystkich sierpniowo i wakacyjnie, odpoczywajcie dobrze :)

A na zdjęciu dwóch braci śpiących...

PS. Czy oświetlone słońcem drzewa nie wyglądają o tej porze roku rewelacyjnie i elfowo?