poniedziałek, 11 czerwca 2018

Dwa latka Sary i imprezka Gabrysia.

No, to już dziś :) Najmłodsze z dzieci już nie jest takie małe ;) Brawo Saruniu, wszystkiego najlepszego dla ciebie!

Jest siódma rano. Starsze dzieci już wyszły z Krzyśkiem, Sara jeszcze śpi, a ja sobie piszę. Przyjemny poranny chłodek, po którym będzie kolejny upalny dzień. Ogarniemy się i pojedziemy odwiedzić prababcię małej, a moją babcię. Mamę mojego taty. Lubię ją, bo jestem do niej trochę podobna. Nie tylko z wyglądu, ale sposobu bycia. Trochę, bo generalnie to mam coś i z mamy i z moich babci i prababci, ale tak w 100% to do nikogo nie jestem podobna. To trochę niezwykłe, bo u nas w rodzinie bardzo widać, kto ma po kim urodę czy temperament. A tu wyszedł miks wyjątkowy :P

Od końca kwietnia codziennie mamy upały. Lato. Od kwietnia! Szok, takiego roku nie pamiętam. Ciekawe, jaka pogoda będzie w wakacje. Mam nadzieję, że podobna :P Tylko mogłoby choć trochę popadać, bo nawet burze nas omijają i trawnik mi wysechł, mimo podlewania. Zresztą nie tylko mnie, wszędzie jest żółto jak na ściernisku. Człowiek marzy tylko o kolejnej porcji lodów i zimnej lemoniadzie. I wodzie. Szkoda, że w tym roku nie pojedziemy nad morze... Liczę na to, że uda się chociaż zaliczyć jakiś górski strumień i się pomoczyć.

Przed nami jeszcze dwa tygodnie zajęć, a potem wakacje!

Ale do końca czerwca grafik napięty. Na szczęście przed nami fajne wydarzenia, takie jak przyjęcie urodzinowe Sary w tą niedzielę czy Piknik Lotniczy za 2 tygodnie. I wianki, może tym razem uda się podjechać pod Wawel późnym wieczorem i zobaczyć sztuczne ognie. Dzieciaki nalegają ;)

Urodziny Sary... Moja mała różyczka (w tym roku róże zakwitły wcześniej niż wtedy, pachną już od jakiegoś czasu) jest teraz opaloną przytulisią z wesołym chochlikiem w dużych, ciemnych oczach. Lubię robić jej blond irokeza z krótkich włosków. Jest (jak na razie :)) najspokojniejszym z dzieci. Podobnie jak Rafał, potrafi długo zajmować się sama sobą. I jak na te dwa latka jest bardzo samodzielna. Cóż, uczy się od starszych dzieci. Na przykład sama potrafi rozładować zmywarkę i robi to bardzo chętnie. Chyba czuje się wtedy starsza ;) Sama robi sobie kanapki (choć wolę je przygotować osobiście, bo jest wtedy mniej sprzątania - ale często pozwalam, niech się wyrabia). Kiedy ktoś płacze, podchodzi i pociesza. Gdy biegnie za rodzeństwem, wymachuje pulchnymi (nie grubymi - ale przy patyczkach Eli...) rączkami jak pingwinek. Bardzo lubi śpiewać i zna już dużo piosenek. Chyba żadne z dzieci w tym wieku samo sobie nie śpiewało kołysanek. Nie, na pewno nie. Gabryś mówił równie dużo jak ona, ale nie miał możliwości powtarzania zachowań starszych dzieciaków. To ten minus bycia jedynakiem, niby uwaga rodziców skupiona tylko na tobie, ale co z tego. A Sara może się w domu uczyć aż od pięciu osób, w tym trzech takich bardziej na jej poziomie - i chodzi nie tylko o wzrost ;) Co ciekawe, cała starsza trójka bardzo chętnie się z nią bawi i opiekuje. Nawet z Gabrysiem ma bardzo fajną relację, mimo 6 lat różnicy. Może pomaga to, że pomiędzy nimi jest jeszcze dwójka dzieci, jak most. Gdy są razem, działają po prostu jak zespół i każde coś z siebie daje. Nawet to najmłodsze :)

No właśnie, Gabryś. Za nami niedzielna imprezka urodzinowa. Szczerze mówiąc - było super! Fajnie mieć urodziny w czerwcu. Na stole oprócz tortu (z bohaterami Lego Ninjago) i przekąsek mogły się pojawić truskawki, maliny, arbuzy i agrest. Laaaato! Po rozpakowaniu prezentu i zdmuchnięciu świeczek Gabryś mógł zabrać swoich gości na podwórko. A potem poszliśmy cała gromadką na spacer, pokazać okolicę i pobawić się na placu zabaw. Krzysiek zorganizował dzieciakom konkurs strzelecki przy pomocy nerfa :P Rafał uratował sytuację i poszedł pokopać w piłkę z jednym z chłopców, zapalonym piłkarzem, rozczarowanym niechęcią pozostałych do biegania po boisku. A Ela szła za rękę z innym z kolegów i przejęta coś mu opowiadała. Ta dwójka to zawsze wie, jak się znaleźć :P Sara poszła sobie do piaskownicy i dobrze się bawiła sama ze sobą. Każde z dzieci znalazło coś dla siebie. Po powrocie do domu robiliśmy eksperymenty, bo jednym z prezentów był jakiś zestaw małego chemika ;) Nic nie wybuchło, ku rozczarowaniu niektórych.

O tym, jak dobrze się bawiliśmy najlepiej chyba świadczy fakt, że... zapomniałam zrobić zdjęć :D Nie było na to czasu. I w sumie mnie to cieszy, bo choć fajnie sobie pooglądać fotki i powspominać, to drażni mnie współczesna maniera robienia zdjęć wszystkiemu (nawet jedzeniu :P) i wrzucania na blogi. Wiem, że to czasem bardzo artystycznie wygląda, ale gdy mam przed sobą ładnie zastawiony stół, to wolę chwycić za łyżkę/widelec, niż aparat ;) I oby tak zostało.


A na koniec piosenka dla Saruni. Pamiętam, że słuchałam jej w radiu tego lata, gdy urodziła się Ela - słowa pasowały idealnie. Byłam mamą dwóch biegających smyków i maleńkiej córeczki, nuciłam i myślałam o nich. Ale dopiero ostatnio trafiłam w necie na teledysk. Patrzę, a tam idzie mała blondyneczka. Nawet zdmuchuje dwie świeczki na torcie. Tym razem - dla Ciebie, Saruś :* Jesteś naszym słoneczkiem. Niech Ci Pan Bóg błogosławi, zawsze prowadzi i strzeże.

16 komentarzy:

  1. Wszystkiego najlepszego dla Saruni i Gabrysia :D to prawda super miec już większe dzieci :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Po dzieciach najbardziej widać upływający czas. Wszystkiego co najlepsze dla Sarci! Pozdrawiam Was wszystkich bardzo gorąco!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Urodziny Maluszków to jedne z najpiękniejszych dni w zyciu ;)

      Usuń
    2. Wspomina się, czasem przez lata... bo dzieci tak szybko dorastają ;)

      Usuń
  4. Moc uścisków dla Sary od Wujka Celta ;)

    Co do Ciebie nie zajrzę ostatnio - zawsze jakaś imprezka ;))) Fajny masz czas, naprawdę. Oby trwał jak najdłużej :)

    Nieodmiennie zdumiewa mnie to, że pozornie Ty i Krzysiek praktycznie nic nie robicie, a dzieciaki rozwijają się szczęśliwie i tak jak trzeba praktycznie same :) Jesteście wspaniałymi rodzicami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to zdumiewa ;) A jakimi rodzicami jesteśmy, to już ocenią kiedyś nasze dzieci... Mam nadzieję, że będą wyrozumiałe :P

      Usuń
  5. Sto Lat dla obu Solenizantow!

    Bardzo ladnie to podsumowalas, ze mimo sporej roznicy wieku miedzy Gabrysiem a Sara, Rafalek i Ela lacza ich ze soba i cala czworka pieknie sie uzupelnia. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. I znowu przychodzę z życzeniami urodzinowymi: zdróweczko Saro i rośnij na pociechę najbliższych:)
    Mam nadzieję, że to nie przytyk do moich zdjęć na blogu?;) wrzucam różne, kulinarne także.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Nie, o tobie nie myślałam :D

      Usuń
  7. Sto lat! Rosnijcie szczesliwe i spelniajcie marzenia!

    OdpowiedzUsuń